K6 INFO – LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONU SŁUPSKIEGO

Almanach muzyczny Słupska. Zaproszenie do klubu Scena

0

W najbliższy wtorek, 20 stycznia, w Klubie Muzycznym Scena w Słupsku odbędzie się spotkanie z perkusistą i jazzmanem Marianem Szarmachem, autorem książki prezentującej słupskie środowisko muzyczne lat 1945-2022. Na rynku księgarskim pojawiło się właśnie wznowienie tej publikacji, wydanej w 2023 roku, co stanowi punkt wyjścia do kolejnych rozmów o historii muzyki w naszym mieście od powojnia do współczesności. Pierwsze wydanie w szybkim tempie zniknęło z półek księgarskich.
.
Marian Szarmach jest postacią doskonale znaną w słupskim środowisku kultury. Nie urodził się w Słupsku, ale to z tym miastem na trwałe związany jest od czasów studiów, czyli połowy lat 70., choć i wcześniej odwiedzał je ze względów rodzinnych. Gry na instrumentach uczył się w domu w Starogardzie Gdańskim od ojca, muzyka amatora. Jako perkusista współpracował z wieloma znanymi instrumentalistami, solistami i zespołami, podróżując po całym świecie. Z tras koncertowych zawsze powracał do Słupska.
.
W 2023 roku na rynku księgarskim pojawiła się publikacja jego autorstwa – „Słupsk otulony muzyką. Ocalić od zapomnienia. Środowisko muzyczne 1945-2022 «uszami» Mariana Szarmacha”.
.
– Byłem obecny w słupskim środowisku muzycznym, znałem ludzi, spotykałem się z nimi, grywałem – wspominał Marian Szarmach w 2023 roku. – Z biegiem czasu zdałem sobie sprawę z tego, ilu z moich znajomych muzyków już nie ma. Jedni opuścili Słupsk, nawet Polskę, a inni pożegnali się z życiem. Były zespoły, a teraz już ich nie ma. Podczas jednej z wizyt w naszej bibliotece zobaczyłem książkę o życiu muzycznym Lęborka i zadałem sobie pytanie: dlaczego nie ma takiej publikacji o Słupsku. I to był impuls. Nawet nie wiedziałem, jak trudne zadanie sobie postawiłem. Na dodatek przyszła pandemia. Ludzie pozamykani w domach, zamaskowani. Jedni chcieli się spotkać, inni kategorycznie odmawiali. A materiału i tak przybywało. Notatek, wycinków z gazet, zdjęć, maili ze wspomnieniami… To dawało obraz nie tylko bogatego życia muzycznego miasta i okolic, ale też jego różnorodności. Na dodatek z powodów zdrowotnych musiałem na trochę przerwać moją pracę nad książką. A ta i tak się rozrastała, bo dokumentów i nowych informacji nie brakowało. W końcu zdecydowałem się na radykalne cięcia i zamknięcie tego w książce.
.
„Słupsk otulony muzyką” zyskał duże uznanie wśród czytelników i w szybkim tempie nakład się wyczerpał. To wyjątkowa publikacja, swego rodzaju almanach muzyczny liczący 400 stron i 1.200 zdjęć archiwalnych, w którym wymienionych zostało 600 muzyków i 80 zespołów słupskiego środowiska kulturalnego.
.
– W książce Mariana Szarmacha znalazły się setki zdjęć zespołów, wokalistów i instrumentalistów, fotokopii wycinków z gazet, zapisów w kronikach placówek kultury, folderów, plakatów, programów koncertów… Nie brakuje, co oczywiste, podstawowych informacji o zespołach, ich członkach i osobach współtworzących lokalne życie muzyczne. Autor pokusił się także o stworzenie siatki chronologicznej zespołów i muzyków oraz sporządzenie indeksu imion i nazwisk. W sumie jest to publikacja, która daje obraz bogactwa i różnorodności życia muzycznego w Słupsku. To wydawnictwo unikatowe, a jednocześnie świadczące o ogromie pracy włożonej przez autora w gromadzenie materiałów do niego – mówi Ryszard Hetnarowicz, dziennikarz, poeta, autor tekstu „Missa Miseri Cordis” i utworu „Wiano bezimiennych. Słupskie oratorium”.
.
Publikacja Mariana Szarmacha „Słupsk otulony muzyką” doczekała się teraz wznowienia, co jest okazją do kolejnego spotkania słupskiego środowiska muzycznego. Na wieczór pod nazwą „Fenomen muzyki lat 60. i 70. Słupska i Ustki w świetle książki Mariana Szarmacha” organizatorzy zapraszają w najbliższy wtorek, 20 stycznia, o godzinie 17 do Klubu Muzycznego Scena przy ulicy 3 Maja 22 w Słupsku. W panelu dyskusyjnym oprócz autora udział wezmą zaproszeni goście, wśród nich muzycy z zespołu Sygnały. Dla zainteresowanych dostępne będą także egzemplarze wznowionej edycji. Wstęp wolny.
.
Joanna Wojciechowicz-Bednarek, fot. RKH

Skomentuj