Polemika między Gminą Kobylnica i Gminą Miasto Słupsk toczy się nie tylko w formie wymiany dokumentów, ale i za pośrednictwem mediów. Tematem głównym są konsekwencje wynikające z przyłączenia Bolesławic do miasta, a tym samym odłączenia ich od gminy Kobylnica. Poza aspektami społecznymi największe kontrowersje dotyczą spraw finansowych i związanych z nimi rekompensat.
Przypomnijmy, że 13 marca obszernie informowaliśmy o stanowiskach obu stron tego dialogu, który z zacisza urzędowych gabinetów przeniósł się do mediów internetowych. Ostatnio zaczął on również wybrzmiewać w konferencjach prasowych organizowanych przez włodarzy obu samorządów. Najpierw Anna Gliniecka-Woś, burmistrz Kobylnicy poinformowała mieszkańców swojej gminy o nieoczekiwanych niekorzystnych zmianach w budżecie. Wynikały one z zaskakujących i bardzo późno zakomunikowanych ograniczeń w odpisach podatkowych przyznanych przez rząd, ale nie bez znaczenia była także utrata sołectwa Bolesławice.
To wystąpienie burmistrz Kobylnicy stało się przyczynkiem do zajęcia stanowiska przez Martę Makuch, wiceprezydent Słupska. Oczywiście podczas konferencji prasowej, która odbyła się w miniony poniedziałek. Wiceprezydent miasta zwróciła uwagę na logiczną konsekwencję w postaci zmniejszenia się przychodów z PIT-ów i CIT-ów wraz ze zmniejszeniem się liczby ludności.
– Pani burmistrz jednak nie powiedziała o tym, jak ubywa kosztów – podkreśla Marta Makuch. – Miasto Słupsk wzięło na siebie wszystkie koszty związane z funkcjonowaniem, nazwijmy to, osiedla Bolesławice. W ten sposób wydatki miasta zwiększą się o bardzo podobną kwotę, o utracie której mówi pani burmistrz. Przypomnę, że jest to około 8 milionów złotych. My przejęliśmy funkcjonowanie chociażby przedszkola publiczno-prywatnego, któremu będziemy musieli przekazać dotację oświatową w wysokości 4,8 milionów złotych. Tyle mniej będzie musiała wydać gmina Kobylnica. Zakładając nawet, że do tego przedszkola uczęszczać będą dzieci nie tylko z Bolesławic, ale i z innych pozamiejskich miejscowości, to gmina Kobylnica w ramach porozumień międzygminnych powinna nam przekazać 1,1 miliona złotych. Pani burmistrz zapomniała także dodać o innych kosztach wynikających z bieżącego utrzymania, które obciążą tera miasto. Ja znów mówię o takich podstawowych sprawach, a nie dodatkowych inwestycjach czy remontach, które na pewno się wydarzą.
Do podstawowych kosztów wiceprezydent Makuch zaliczyła zakup usług remontowych (remonty dróg, kanalizacji deszczowej, małej architektury) na co trzeba będzie przeznaczyć minimum 860 tys. zł. Naprawy i remonty oświetlenia, to kolejne minimum 77 tys. zł. Utrzymanie oznakowania – minimum 50 tys. zł. Letnie utrzymanie dróg – ok. 400 tys. zł, które może być po tej zimie wyższe od zakładanego. Utrzymanie kanalizacji deszczowej to 100 tys. zł, a zakup energii elektrycznej to kolejne minimum 180 tys. zł. Koszty będą związane także z utrzymaniem dotychczasowej świetlicy wiejskiej, w której prowadzenie bezpłatnych zajęć zlecone zostanie najprawdopodobniej organizacji pozarządowej. Wiceprezydent Makuch przypomniała także, że miasto przejęło utrzymanie komunikacji miejskiej, a w jej ramach dołożyło jeszcze linię nr 11, co będzie kosztowało około 1,4 miliony zł.
– Po zsumowaniu tylko tych wymienionych podstawowych wydatków otrzymamy już ponad 7 milionów złotych. Nie można zatem mówić o zmianie dochodów gminy Kobylnica, to trzeba powiedzieć, że na tym porównywalnym poziomie zmniejszają się jej koszty. Zatem nie można mówić, że gmina Kobylnica pozostaje przy tych samych kosztach i obowiązkach jednocześnie tracąc 8 milionów złotych – podsumowała Marta Makuch i zaznaczyła, że z tych przykładów widać, że przyłączenie Bolesławic nie było „skokiem na kasę”, a działaniem na rzecz rozwoju miasta.
Ryszard Hetnarowicz
