K6 INFO – LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONU SŁUPSKIEGO

Andrzej Szulc (1946-2026)

0

Słupska kultura poniosła kolejną stratę. Zmarł Andrzej Szulc, znakomity artysta plastyk, scenograf i wędrujący obrzeżami literatury poeta. Z urodzenia Łodzianin, ale z serca Słupszczanin. Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych we Wrocławiu oraz Podyplomowego Studium Scenografii Telewizyjno-Teatralno-Filmowej przy ASP w Warszawie.

W swoim dorobku twórczym miał udział w wielu wystawach zbiorowych w Polsce i za granicą, a o jego aktywności twórczej w dawnym województwie słupskim mogą świadczyć liczne realizacje malarstwa architektonicznego, herbów i witraży. Był nagradzany za scenografie teatralne spektakli wystawianych w Poznaniu i Wałbrzychu. Jego plastyczne dokonania sceniczne podziwiać mogli także widzowie w Niemczech i Austrii.

Teatr był Jemu wyjątkowo bliski, co w dużej mierze zawdzięczał także swojemu ojcu Stanisławowi, który współpracował z Teatrem Lalki Tęcza i powierzył synowi przygotowanie scenografii do Diabła Boruty. Wcześniej, bo w 1973 i 1974 roku, Andrzej Szulc projektował scenografię do spektaklu studentów PWST w Warszawie i Teatru Studio. W Słupsku związał się z Teatrem Rondo, a szczególnie z przygotowaniem widowisk plenerowych, które wymagały używania nadmarionet i specjalnie projektowanych kostiumów. Zaczął od Światła i Ciemności w 1976 roku, a w kolejnych latach przyszedł czas na Sobótkę nad Słupią, Ogniste kręgi, Sztandary i znaki, Kalendarz polski i szczególnie przez niego cenionego Don Kichota – Sen o wolnościach (1988 rok).

Trudno nie wspomnieć o Jego malarstwie, które budziło wiele kontrowersji, ale zyskiwało uznanie odbiorców i krytyków. Jego wystawa indywidualna z 2002 roku w Galerii Kameralnej BGSW w Słupsku, zatytułowana Li tylko grzesznikiem jestem stała się wydarzeniem zarówno ze względu na formalny abstrakcjonizm jak i tematykę przesiąkniętą erotyzmem. Przed niespełna sześciu laty BGSW przygotowała w Galerii Kameralnej wystawę z okazji 50-lecia pracy twórczej Andrzeja Szulca. Niestety z powodu pandemii obyło się bez wernisażu.

Z Jego postacią, często niekonwencjonalnymi pomysłami i metodami pracy spotykali się uczestnicy zajęć plastycznych w Młodzieżowym Centrum Kultury w Słupsku. Zapewne wielu pamięta chociażby „Szybę Jednego Wiersza”, która każdego tygodnia zmieniała swoją treść. Ciekawy był także eksperyment łączenia muzyki z malarstwem. Nie sposób nie pamiętać o Jego uczestniczeniu w plenerach malarskich (również w roli ich komisarza) i Jego publikacjach z dziedziny sztuki.

Ostatnie lata nie były dla Niego łatwe. Nietuzinkowa choroba niszczyła jego organizm, a on sam wyłączył się z życia społecznego i kulturalnego. Od czasu do czasu dawał o tym znać w krótkich wierszach zamieszczanych na swoim Facebookowym profilu. Już przed trzema laty napisał

Niestety – Bo – robiąc bohaterskie miny
mimo uśmiechów i zadbania
Wszelakich Koniecznych Starań –
ODCHODZIMY

I tak się stało. Na progu Jego 80. urodzin. Pozostały wspomnienia naszych rozmów, nielicznych, ale jakże istotnych wspólnych działań. Wracając do nich nie mogę oprzeć się wrażeniu wszechobecnej w Jego życiu abstrakcji. I niech swoistym przesłaniem dla tych, którzy pochylą się nad twórczością Andrzeja, będzie kolejny Jego krótki wiersz.

Mój stary – powiedział ten Jeden –
Jesteś tak abstrakcyjny
że trzeba Cię dopiero. – Wymyślić

Cokolwiek nie wymyślicie będzie tym, o co Jemu chodziło. Do zobaczenia, Andrzeju w świecie czystej Abstrakcji.

Ryszard Hetnarowicz
Fot. Facebook

Skomentuj