K6 INFO – LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONU SŁUPSKIEGO

Uroczystość nadania skwerowi nad Słupią imienia Jana Ponulaka

0

Miejski Komitet Obchodów Świąt Państwowych i Rocznic Historycznych przy Prezydencie Miasta Słupska oraz Słupski Ośrodek Kultury zapraszają mieszkańców na uroczystość nadania skwerowi w Słupsku imienia Jana Ponulaka – Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Wydarzenie odbędzie się w środę, 9 września, o godzinie 12.00 przy ulicy Nad Śluzami w Słupsku.
.
W najbliższą środę, 9 września, skwerowi nad rzeką Słupią od strony ulicy Nad Śluzami w Słupsku nadane zostanie imię Jana Ponulaka – Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Tytuł ten przyznany został śp. Janowi Ponulakowi przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie i wręczony przez Ambasadę Izraela. Ze świadectwa dostarczonego przez Reizel Reitzfeld wynika, że śp. Jan Ponulak podczas okupacji uratował 14 osób z rodziny Reitzfeldów.
.
Skwer nad rzeką Słupią otrzyma imię Jana Ponulaka zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej w Słupsku z dnia 24 czerwca 2026 roku. Do wspólnego celebrowania tego wydarzenia zapraszają mieszkańców prezydent miasta Krystyna Danilecka-Wojewódzka, dyrektor SOK-u Jolanta Krawczykiewicz oraz bliscy patrona skweru, w tym syn Jan Ponulak, junior.
.
Przedstawienie postaci patrona – uzasadnienie podjęcia uchwały z dnia 24 czerwca 2026 roku
.
Jan Ponulak to postać niosąca w sobie wartości, które stanowią o człowieczeństwie w każdym możliwym tego słowa znaczeniu. Reprezentuje najpiękniejsze cechy ludzi honoru, szacunku, odwagi i wiary w to, co piękne, słuszne i sprawiedliwe.
.
Urodzony w czasie wojny (1915 r.) najmłodsze lata spędził w Gródku Jagiellońskim (k. Lwowa), od 1946 r. był już mieszkańcem Słupska. W 2019 r. wszyscy dowiedzieliśmy się, także rodzina nieżyjącego już w tym czasie Jana Ponulaka, o decyzji specjalnej komisji Instytutu Pamięci Narodowej Yad Vashem w Jerozolimie, która pośmiertnie odznaczyła go medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Dwa lata później w ważnym miejscu na mapie naszego miasta – Ośrodku Teatralnym Rondo – odbyła się wielka uroczystość honorująca Jana Ponulaka. Rodzina, w tym syn Jan Ponulak (junior) odebrał w imieniu ojca Medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata w dowód uznania za narażanie własnego życia po to, by ratować Żydów prześladowanych w okupacji hitlerowskiej. Medal wręczyła osobiście Tal Ben-Ari Yaalon chargé d’affaires Izraela w Polsce.
.
Historia czynów Pana Jana Ponulaka sięga właśnie jego życia w Gródku Jagiellońskim, kiedy to podczas konfliktu zbrojnego między Niemcami a ZSRR zdecydował się pomóc rodzinie Rajcfeldów (Reitzfeld), posiadającym młyn i kaszarnię, świadczącym usługi w tym zakresie.
.
Najpierw, wykorzystując swoje znajomości i kontakty, pomógł rodzinie w zdobyciu niezbędnego zezwolenia, dzięki czemu nadal mogli pracować i prowadzić zakład, a później faktycznie i praktycznie ratował zdrowie i życie.
.
Brat Raizel Reitzfeld, której opowieść stała się przyczynkiem do tego wielkiego wyróżnienia, został dotkliwie pobity przez Niemców w trakcie prac, do których został skierowany. Jan Ponulak, mimo ryzyka, zdecydował się zabrać ofiarę agresji do domu, następnie pośredniczyć w umieszczeniu Ziona Reiztfelda w szpitalu (mimo że było to zakazane), by potem ponownie otoczyć go opieką w bezpiecznym miejscu, które dla niego znalazł.
.
Później, kiedy przyszedł rozkaz uruchomienia młyna, którego praca miała się odbywać na rzecz Niemców, sama Reizel nie mogła go prowadzić ze względu na stan zdrowia. Dlatego działania przejął Jan Ponulak, jednocześnie zatrudniając Ben Ziona, brata Reizel oraz innych Żydów, zapewniając odpowiednią dokumentację potwierdzającą ich niezbędną obecność do prowadzenia interesu.
.
W międzyczasie zaangażował się także w pomoc Reizel, kiedy ta trafiła do aresztu i udało mu się ją stamtąd wyciągnąć. Uratował też znajomą Reizel, która została „nakryta” podczas przygotowania posiłków dla Żydów.
.
Kiedy w 1942 r. pojawiły się pogłoski o zbliżającej się akcji likwidacyjnej Żydów w całej okolicy, Jan Ponulak z pomocą bliskich osób zbudowali kryjówkę w młynie dla Rodziny Reitzfeldów. Dzięki stworzonemu schronieniu, pod maszyną w młynie, mogli się tam ukrywać w czasie śmiertelnego dla nich niebezpieczeństwa.
.
Ukraińcy współpracujący z Niemcami organizowali wywózki Żydów, natomiast Jan Ponulak, dostarczając żywność do kryjówki i utrzymując ją w tajemnicy, ochronił ich życie przed tymi działaniami. Doszło nawet do sytuacji, w której gestapowcy i ich ukraińscy pomocnicy przystawili Janowi Ponulakowi broń do głowy, żądając wydania Żydów. Jan Ponulak, pomimo bezpośredniego zagrożenia życia, zachował jasność umysłu, powiedział, że wszyscy zostali już zabrani i nikogo nie ma. Żołnierze odpuścili, wierząc Bohaterowi, dzięki czemu kilka istnień zostało uratowanych.
.
Pani Reizel ukrywała się w kryjówce razem z dwójką dzieci, lecz chciała przenieść je w jakieś bezpieczniejsze miejsce i znów Jan Ponulak przyszedł z pomocą. Załatwił córce Reizel miejsce w zakonie, fabrykując jej tożsamość. Dzięki temu Mania, a potem i drugie dziecko – syn Zew – mogli ukrywać się tam bezpiecznie. Do zakonu trafiła też kilkumiesięczna Julia Rotman, pochodząca z innej rodziny. Gdy sama Reizel trafiła do getta, Jan pod bramę przynosił żywność z pewną wiadomością, w której informował ją, że pomoże jej opuścić getto. Dzięki Janowi Ponulakowi, który wspólnie ze swoim bratem przeprowadził tę akcję, Reizel trafiła do tego samego zakonu, w którym znajdowały się jej dzieci i przeżyła tam całą wojnę przebrana za zakonnicę. Później jej losy związały się z innymi krajami Europy i świata. Wiedząc, dzięki komu przeżyła, zdecydowała się w latach 70. ub. wieku opowiedzieć o swojej historii i człowieku, który uratował ją i jej rodzinę.
.
Jan Ponulak zamieszkał w naszym mieście w 1946 roku, prowadził sklep i całe życie był aktywny społecznie. Nie zapomniał o Reizel i jej rodzinie, jednak mimo wysiłków nie udało mu się nigdy odnaleźć tych, których uratował. Później swoją aktywność zawodową skierował ku pracy na etatach w różnych przedsiębiorstwach. Zmarł w wieku 87 lat.
.
Mimo wielkiego czynu i odwagi zawsze był skromnym człowiekiem, który nie mówił o swoich działaniach. Doświadczenia stresu, ryzykowania życia i drastycznych doświadczeń nie zmieniły jego postrzegania świata i wartości, które wyznawał. Był oazą spokoju, szacunku do rodziny, wrażliwości i zrozumienia
.
.
Joanna Wojciechowicz-Bednarek, fot. JWB

Skomentuj