„Nowa Piątka Tuska” to odpowiedź polityków Prawa i Sprawiedliwości na przyjęty projekt ustawy budżetowej na 2027 rok, w którym zaplanowano rekordowy deficyt na poziomie 281,2 miliarda złotych. Opozycja alarmuje, że rosnący dług doprowadzi do przekroczenia progów ostrożnościowych ze skutkami w postaci podniesienia podatków, ograniczeń w programach społecznych, zamrożeniem rent, emerytur i wynagrodzeń w sektorze publicznym czy zahamowaniem inwestycji. Akcja przedstawicieli PiS miała miejsce także w Słupsku z udziałem posła na Sejm RP Michała Kowalskiego.
.
„Nowa Piątka Tuska”, akcja polityczna zorganizowana przez Prawo i Sprawiedliwość, stanowi odpowiedź opozycji na przyjęty przez rząd Donalda Tuska projekt ustawy budżetowej na 2027 rok, w którym zaplanowano deficyt na poziomie 281,2 miliarda złotych. „Piątka” ma swoją formułą nawiązywać do ogłaszanych wcześniej przez premiera zasad politycznych, a przy tym wskazywać na obecne zagrożenia i negatywne konsekwencje rządowej polityki finansowej. Taka akcja miała miejsce także w dniu wczorajszym w Słupsku, gdzie obecny był poseł na Sejm RP Michał Kowalski.
.
W ocenie posła przekroczenie ustawowego progu 55 procent państwowego długu publicznego do PKB oznaczałoby uruchomienie konkretnych ograniczeń w budżecie. Likwidacja świadczeń czy podwyżki podatków nie następują automatycznie, ale rosnący dług zwiększa presję na takie decyzje.
.
Z zapowiedzi resortu finansów wynika, że państwowy dług publiczny nie przekroczy do 2030 roku konstytucyjnego progu 60 procent PKB. Ma on wynieść 55,09 procent w 2027 roku, 58,6 procent w roku 2028, a szczytowy poziom przypadnie na 2029 rok, kiedy osiągnie 59,2 procent.
.
Gdy dług publiczny przekracza 55 procent, wchodzą jednak w życie restrykcje budżetowe wynikające z przekroczenia ustawowego progu ostrożnościowego.
.
– Ustawa o finansach publicznych mówi, że państwo musi uruchomić artykuł 86 ustawy o finansach publicznych, który redukuje wydatki. Jeżeli budżet zostanie przyjęty – a pewnie tak, bo Donald Tusk ma większość parlamentarną – nastąpi radykalna podwyżka podatków, żeby państwo się wyżywiło, nastąpi likwidacja programów społecznych, nie będzie 14. ani 13. emerytury, nie będzie dopłat do leków, nie będzie wzrostu wynagrodzeń dla sfery budżetowej, a to nie tylko urzędnicy samorządowi, administracja publiczna, ale również wojsko, policja, służba zdrowia i wiele innych dziedzin, które utrzymują się z budżetu państwa. Kolejny punkt – ograniczenie waloryzacji rent i emerytur, czyli nie będzie podwyżek tych emerytur. A przypomnę, że od 1 stycznia planowane są podwyżki gazu, prądu. Zahamowane będą też inwestycje, które pochodzą z budżetu państwa – mówi poseł Michał Kowalski.
.
Resort finansów zapewnia, że w budżecie 2027 utrzymane będą wszystkie kluczowe programy społeczne, świadczenia wspierające, renta wdowia oraz 13. i 14. emerytura, a przyrost zadłużenia i deficyt budżetowy są bezpośrednim efektem rekordowych nakładów na zbrojenia i bezpieczeństwo Polski. Wpływ mają także m.in. wzrost kosztów obsługi długu, wysokość świadczeń społecznych i płac w sektorze publicznym. Natomiast przekroczeniem ustawowego bezpiecznika, progu 55 procent, zagrożony jest rok 2028.
.
Poseł Michał Kowalski z Prawa i Sprawiedliwości w kontekście ekonomicznych przyczyn wzrostu zadłużenia państwa wskazuje m.in. na nieszczelność systemu podatkowego.
.
– Gdzie są te pieniądze? W roku 2023 szliśmy do wyborów z tym, że zlikwidowaliśmy mafie VAT-owskie. Państwo traciło rocznie 250 miliardów złotych, VAT był wyprowadzany przez różnego rodzaju spółki i państwo traciło. Dzisiaj znowu te mafie VAT-owskie funkcjonują, nie ma szczelnej administracji skarbowej, czyli VAT znowu nam wypływa i pieniądze giną – mówi poseł Michał Kowalski. – Gdyby były jeszcze jakieś duże strategiczne inwestycje w Polsce prowadzone, ale takich nie mamy. Więc to jest pytanie do rządu, gdzie te pieniądze. Opozycja ma prawo pytać, ale rząd nie odpowiada nam, jak byśmy chcieli, czyli nie mamy wiarygodnych i pełnych informacji.
.
Opozycja ostrzega, że margines błędu ekonomicznego skurczył się do minimum. Jako klub Prawa i Sprawiedliwości będzie wnioskować o zmianę budżetu. – Nie możemy się zgodzić, żeby na samym starcie deficyt wynosił 280 miliardów – podkreśla poseł.
.
Joanna Wojciechowicz-Bednarek

