Zima już trochę trwa i wydawałoby się, że nawet służby powinny być na kaprysy aury przygotowane. Szczególnie na opady śniegu i pojawiające się na chodnikach i jezdniach ślizgawki. Może tak jest w innych miastach, bo w Słupsku tego nie widać. Wszystko przez brak alertowej informacji o zagrożeniu.
Słupszczanin, który dzisiaj po godzinie 11 oczekiwał na przystanku na ulicy Hubalczyków na linię nr 16, wystawiony został na próbę cierpliwości i psychicznej odporności. Najprawdopodobniej nieoczekiwany powrót zimy spowodował, że autobusy komunikacji miejskiej „pogubiły” się na trasie. Nie dość, że do przystanku musiał dojść po zasypanym śniegiem chodniku, to jeszcze jego „16” nie przyjechała – pozostało mu więc czekać na kolejną w rozkładzie. Zresztą poślizgi czasowe miały też inne kursy, co dla pasażerów powoli staje się codziennością. O dotarciu na wyznaczone – w trybie informacji SMS-owej – na godzinę 11.30 spotkanie ów Słupszczanin mógł tylko pomarzyć. Jego zdenerwowanie sięgnęło zenitu, gdy czekając na przystanku, nieopatrznie otworzył Facebook, a tam jako pierwszy wyświetlił mu się post Krystyny Danileckiej-Wojewódzkiej, prezydenta Słupska. Oto on (pisownia oryginału):
A miało dzisiaj nie być śniegu.. Najwyżej przelotne.
Podobnie jak inny Mieszkańcy Słupska nie otrzymałam Alertu ostrzegawczego. Według/ mapy prognozy/ Instytutu Meteorologii miało padać w okolicach, Słupsk był ” czysty.
Proszę, bądźmy UWAŻNI.
Będąc już w centrum miasta, Słupszczanin postanowił odwiedzić znajomego. Wtedy w oczy rzucił mu się w miarę „ogarnięty” ze śniegu chodnik przed ratuszem. Nasz rozmówca – co przyznaje – pomyślał wtedy: „Chociaż centrum jest uporządkowane”, ale gdy dotarł na ulicę Ignacego Paderewskiego, zmienił zdanie. Już chodniki na ulicy Jaracza były trudne do pokonania, ale brodzenie w zaspach na Paderewskiego dopełniło czary goryczy.
– Gdybym przeczytał post pani prezydent wcześniej, to zastosowałbym się do rady – kończy swoją opowieść Słupszczanin. – Po pierwsze, byłbym bardzo uważny, ale najbardziej prawdopodobne jest to, że nie wychodziłbym z domu. Inna sprawa, że dzięki temu postowi dowiedziałem się, co jest dla władz miasta i służb źródłem informacji o pogodzie, a tym samym o gotowości do interwencji. To alerty przekazywane SMS-ami. Jeśli nie wieszczą zagrożenia, można spać spokojnie. A jeżeli sygnalizują takowe, to nie ma co ruszać się z domu. (rkh, fot. Marek Marek)





