Minęło prawie dwa i pół miesiąca od włączenia Bolesławic w granice Słupska, a od ostatnich dni grudnia ubiegłego roku trwa proces zawierania porozumienia pomiędzy gminami Kobylnica i Miasto Słupsk. Przysłowiową kością niezgody jest zakres rekompensat, które miasto obiecało, a których gmina Kobylnica się spodziewa. Ostatnio proces ten wyszedł z zacisza gabinetów i w tym miesiącu stał się dyskusją publiczną.
Na swoim profilu facebookowym, niejako w odpowiedzi na zapytania mieszkańców, Kobylnica publikuje 5 marca informację o rozmowach z Miastem Słupsk prowadzonych po zmianie granic i włączeniu części Bolesławic w jego granice. Autorzy wpisu przypominają:
w trakcie procesu prowadzącego do zmiany granic Miasto Słupsk wielokrotnie deklarowało gotowość do wypłaty rekompensat. Po wydaniu decyzji o zmianie granic Gmina Kobylnica również wyraziła gotowość do podpisania porozumienia, które w sposób uczciwy rozliczy skutki tej decyzji – przede wszystkim w zakresie inwestycji i infrastruktury realizowanych przez lata ze środków naszej gminy.
Tymczasem, jak w tym wpisie wypowiada się Anna Gliniecka-Woś, burmistrz Kobylnicy,
Miasto Słupsk stoi na stanowisku, że porozumienie powinno dotyczyć jedynie przekazania majątku oraz części inwestycji. Jednocześnie podkreśla, że obowiązujące przepisy prawa nie nakładają na miasto obowiązku wypłaty rekompensaty za utratę przez gminę części terytorium. W praktyce oznacza to, że proponowane przez miasto rozwiązania w dużej mierze ograniczają się do minimum wynikającego z przepisów prawa.
Jednocześnie burmistrz Kobylnicy zwraca też uwagę na sposób prowadzenia rozmów przez przedstawicieli Słupska.
Po spotkaniu przedstawicieli obu samorządów 29 stycznia Gmina Kobylnica czekała ponad miesiąc na odpowiedź ze strony miasta. Otrzymaliśmy ją dopiero 3 marca. Do dziś nie otrzymaliśmy także protokołu z tego spotkania, który był sporządzany przez pracownika Urzędu Miejskiego. Jednocześnie w tym samym piśmie Miasto Słupsk wyznaczyło gminie zaledwie 7 dni na udzielenie odpowiedzi. W korespondencji wskazano również, że brak odpowiedzi w tym terminie zostanie potraktowany jako brak woli zawarcia porozumienia przez Gminę Kobylnica.
Odpowiedź znalazła się w tym samym medium publicznym 9 marca na oficjalnym profilu Słupska. Autorzy wpisu przyznają:
od początku procesu, czyli od końca 2024 roku, deklarowaliśmy gotowość do przekazania Gminie Kobylnica rekompensaty za rzeczywiście poniesione nakłady inwestycyjne na mienie publiczne na terenie Bolesławic (m.in. drogi czy budynki użyteczności publicznej), z uwzględnieniem ich amortyzacji. Nie deklarowaliśmy natomiast rekompensat za utracone dochody podatkowe. Tymczasem Gmina Kobylnica oczekuje, aby przez kilka lat przekazywać jej całość wpływów z PIT, CIT oraz podatków i opłat lokalnych od mieszkańców i przedsiębiorców z terenów objętych zmianą granic. Nie możemy zgodzić się na takie rozwiązanie. Po zmianie granic to Miasto Słupsk będzie finansować utrzymanie infrastruktury, oświaty, transportu i innych usług publicznych na tym obszarze. Trudno uznać za sprawiedliwe, aby jednocześnie wszystkie podatki mieszkańców trafiały do innej gminy. […] Nasza propozycja wychodzi nawet poza ustawowe minimum, ponieważ zgodnie z przepisami takie mienie co do zasady przekazywane jest nieodpłatnie.
Dla emocjonalnego podkreślenia swojego zdecydowanego stanowiska Słupsk opatruje wpis stosownymi emotikonami. Nie od rzeczy będzie dodać, że nadal deklaruje wolę zawarcia porozumienia i prowadzenia rozmów. Taka sama deklaracja pada zresztą również ze strony Kobylnicy.
Jeszcze tego samego dnia Kobylnica na swojej stronie internetowej publikuje pełną korespondencję między oboma urzędami, a do tego również propozycje porozumień formułowanych przez obie strony. Zainteresowani mogą te dokumenty wraz z obszernym, szczegółowym uzasadnieniem stanowiska Gminy Kobylnica znaleźć pod tym linkiem: Dokumenty dotyczące porozumienia z Miastem Słupsk – Gmina Kobylnica
Trudno nie odnieść wrażenia, że w rozmowach pomiędzy gminami poprzedzających decyzję Rady Ministrów zabrakło precyzyjnego operowania słowem. Szczególnie jednym: „rekompensata”. Do tego dochodzi dość duże pole interpretacyjne w zapisie artykułów 4. i 44. Ustawy o samorządzie gminnym, na które powołują się w swoich pismach obie strony, i szermowanie sofizmatami, z których najjaskrawszy był ten o wykorzystywaniu opłat wpływających z określonego terenu na rozwój właśnie tego obszaru.
Dlaczego jednak Gmina Kobylnica stoi na stanowisku, że Słupsk powinien zrekompensować jej dochody podatkowe za lata 2027-2030? Chodzi tu o wyraźną zmianę sytuacji finansowej jednostki samorządu terytorialnego i jej zdolności do spłaty zobowiązań w przyszłości. Wieloletnie prognozy finansowe samorządów są bazowym elementem branym pod uwagę w procesie starania się o kredyty, pożyczki oraz dotacje (w tym unijne). A jeżeli zobowiązania płatnicze już zostały zaciągnięte z przewidzianym terminem spłaty do roku 2030, to kredytodawcę czy donatora należy powiadomić o zaistniałej zmianie sytuacji finansowej. Jak on podejdzie do możliwie zaburzonego procesu spłat, zależy od jego postawy i najprawdopodobniej kolejnych negocjacji. Inaczej mówiąc, deklarowana w momencie zaciągania zobowiązania wiarygodność gminy w zakresie jego spłaty zostaje poważnie zachwiana.
Można chyba – w dużym uproszczeniu – przenieść tę sytuację na grunt budżetu domowego, który jest obciążony spłatą kredytu do 2030 roku. Jego gospodarze właśnie stracili pełne zatrudnienie i od 1 stycznia 2026 roku pracować będą – załóżmy – na 4/5 etatu. Siadają przy stole, kładą przed sobą kartkę papieru i zaczynają liczyć, na co im starczy i na co zabraknie. Z poczynionego rachunku wynika, że stracone dochody stanowią tyle, ile miesięczna rata kredytu wziętego na przykład na modernizację domostwa. Nawet przy wprowadzeniu drastycznych oszczędności, zaczną się problemy ze spłatą. Zgodnie z umową kredytobiorcy muszą powiadomić bank o zaistniałej sytuacji. Jak bank postąpi? Zależy tylko od niego.
Czym zakończy się to dochodzenie do porozumienia między gminami, też nie wiadomo i trudno wyrokować. W najgorszym wypadku dla gminy Kobylnica przejęcie nastąpi „co do zasady… nieodpłatnie”. Na marginesie, warto byłoby poznać tę zasadę.
Ryszard K. Hetnarowicz
