Sesja nadzwyczajna Rady Miejskiej w Słupsku zwołana na 2 lipca nie odbyła się ze względu na brak kworum. W sali obrad stawiło się jedynie dziesięcioro radnych z całego składu. Tym samym rada nie będzie już mogła złożyć ewentualnego zażalenia na działanie prokuratury, która odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie zgłoszonych nieprawidłowości przy budowie południowej nitki słupskiego ringu.
.
Na wniosek grupy radnych zwołana została na czwartek, 2 lipca, sesja nadzwyczajna, jednak w sali obrad zjawiło się tylko dziesięcioro członków Rady Miejskiej w Słupsku. Tym samym zabrakło kworum do głosowania nad projektem uchwały w sprawie wniesienia zażalenia na działanie prokuratury, która odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie zgłoszonych przez radnych nieprawidłowości przy budowie słupskiego ringu.
.
Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył przewodniczący komisji rewizyjnej Kacper Moroz, formułując wnioski z kontroli inwestycji drogowej przeprowadzonej przez radnych. Prokuratura nie dopatrzyła się jednak w przedstawionych działaniach urzędników znamion czynu zabronionego.
.
– Z uzasadnienia wprost wynika, że prokuratura ograniczyła się jedynie do absolutnego minimum – tzw. „niezbędnego postępowania sprawdzającego” – skomentował wczoraj decyzję Kacper Moroz, autor pisma do prokuratury. – Słupsk zasługuje na pełną prawdę, a nie na prokuratorskie uniki.
.
Rozczarowanie brakiem kworum w dniu dzisiejszym nie kryła z kolei radna Marzena Gmińska:
.
– W wyniku absencji radnych nie było kworum i działania odwoławcze nie mogły być podjęte. Uważam, że nieobecni wykazali się brakiem szacunku dla mieszkańców. Niezrozumiałe jest dla mnie, że rada, która przyjęła protokół z kontroli ringu, będący podstawą do zgłoszenia w prokuraturze, nie ma teraz możliwości złożenia zażalenia na decyzję prokuratury.
.
Sytuację skomentował też przewodniczący rady miejskiej Paweł Szewczyk: ze względu na brak kworum sprawa zażalenia umarła śmiercią naturalną. Jednocześnie stwierdził, że w piśmie skierowanym przez zawiadamiającego do prokuratury zabrakło niestety konkretu w postaci zarzutów popartych przepisami, za to znalazło się kilkanaście dość luźno spisanych tez niewskazujących w zasadzie na złamanie prawa. Odwołanie od decyzji prokuratury przedstawione przez przewodniczącego komisji rewizyjnej, które miało być głosowane na sesji nadzwyczajnej, także zdaniem P. Szewczyka zawiera wady: zamiast odnosić się do błędu prokuratury, m.in. narzuca śledczym podjęcie określonych czynności. To niewłaściwy kierunek – mówi przewodniczący rady, przyznając, że radni nie mają już czasu na wypracowanie poprawnie sformułowanego stanowiska, ponieważ siedmiodniowy termin na złożenie zażalenia właśnie mija.
.
– Czym innym są wnioski z kontroli, czyjeś spostrzeżenia, a czym innym formułowanie zarzutów – mówi przewodniczący. – W mojej ocenie przygotowane zostało to byle jak, bez odniesienia się do meritum.
.
Sprawa dotyczy jednak publicznych pieniędzy i wzrostu kosztów inwestycji o kwotę kilkudziesięciu milionów złotych. Nie jest też zadaniem obywatela, żeby wchodzić w rolę prawnika i uzasadniać paragrafami podejrzenie popełnienia przestępstwa. Z drugiej strony może szkoda, że z porady prawnej przy formułowaniu pisma do prokuratury zawiadamiający jednak nie skorzystał.
.
Brak kworum kończy sprawę zażalenia na decyzję prokuratury. Prawdopodobnie jednak temat rozliczenia ringu powróci, choć już w innym rozwinięciu.
.
Obecność w sali obrad, gdzie miała odbyć się sesja nadzwyczajna, potwierdzili radni z klubu PiS, dwaj radni z klubu PO, radna niezrzeszona oraz dwoje radnych reprezentujących Słupsk Wspólnie. Zabrakło klubu prezydenckiego i większości radnych PO.
.
Joanna Wojciechowicz-Bednarek, fot. JWB
