Nie tylko śnieg i lód pod nogami potencjalne niebezpieczeństwo dla pieszych. Zagrożenie czai się również na górze pod dachami domów i kamienic w postaci sopli. Ich usuwanie podobnie jak odśnieżanie chodników należy do zarządców nieruchomości.
Biały puch sprawia, że widok za oknem jest nieco przyjemniejszy, ale trzeba też pamiętać o zagrożeniach jakie niesie ze sobą zima. Najwięcej mówi się zawsze o trudnych warunkach na drogach, jednak swoje problemy mają też piesi. Obok nieodśnieżonych chodników duże niebezpieczeństwo stanowią także sople zwisające z dachów. Niektóre z nich są naprawdę pokaźnych rozmiarów, bo osiągające około metra długości. Jeśli taki kawałek lodu spadnie na przechodnia z wysokości kilku pięter, konsekwencje dla zdrowia mogą być znacznie poważniejsze niż zwichnięta noga na śliskim chodniku. Służby otrzymują wiele sygnałów o takim zagrożeniu.
– W związku z wahaniami temperatur powstają sople. Szczególnie niebezpieczne są dla przechodniów zwisy lodowe z dachów. Wielokrotnie byliśmy wzywani do tego typu zdarzeń, jednak za taki stan i bezpieczeństwo odpowiada właściciel, zarządca bądź użytkownik obiektu. My możemy ewentualnie ogrodzić pasem paśmy ostrzegawczej taki rejon chodnika lud drogi, gdzie te nawisy stwarzają zagrożenie dla przechodniów – mówi mł. asp. Piotr Basarab z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku. – Podobnie sytuacja wygląda z odśnieżaniem dachu. W przypadku odwilży śnieg staje się dużo cięższy niż w czasie mrozu i to zagrożenie dla płaskich dachów jest duże. Ale tak jak w wypadku sopli to właściciel bądź zarządca obiektu odpowiada za odśnieżenie dachu i jego zabezpieczenie przed ewentualnym zarwaniem się czy zawaleniem wskutek ciążenia śniegu.
Straż pożarna może reagować i usuwać sople tylko w szczególnych okolicznościach, ale zwykle powinny się tym zajmować wyspecjalizowane firmy lub zarządcy nieruchomości.
– Nie zajmujemy się usuwaniem sopli, możemy jedynie zabezpieczyć teren, gdyż byśmy byli cały czas wzywani do tego typu niebezpiecznych zdarzeń. W wyjątkowych sytuacjach, gdy zdarzenie według oceny służby dyżurnej i kierującego działaniem ratowniczym jest bardzo duże, przysyłamy samochód podnośnik bądź drabinę i usuwamy takie zagrożenie. Ale są to naprawdę ekstremalne sytuacje – informuje Piotr Basarab.
Straż Miejska w Słupsku informuje, że na bieżąco stara się docierać do zarządców nieruchomości, gdzie występuje problem ze zwisającymi soplami. Zwykle upomnienia skutkują i lodowe zagrożenie jest szybko usuwane. W przypadku niestrącenia sopli strażnicy mogą nałożyć mandat do 500 złotych. (opr. jwb)