K6 INFO – LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONU SŁUPSKIEGO

Wielkie emocje w Gryfii

0

W słupskiej Hali Gryfia odbył się trzeci mecz ćwierćfinału play-off, w którym to Energa Czarni Słupsk przegrała z Anwilem Włocławek 68:71. Po doskonałym meczu do trzech wygranych, 2:1 prowadzą Rottweilery.

Po dwóch spotkaniach ćwierćfinałowych we Włocławku, trzeci mecz już na własnym parkiecie bardzo pomyślnie rozpoczęli koszykarze Energi Czarnych Słupsk. Po siedmiu minutach gry prowadzili 14: 6. Przewaga jednak nie utrzymała się długo. Anwil szybko wrócił do gry i po dziesięciu minutach przegrywał tylko jednym punktem (14:13). Taki wynik i walka wskazywały, że niesamowite emocje będą trwały do końcowej syreny. Początek drugiej kwarty ponownie oscylował wokół remisu (20:19 dla Anwilu), ale za niesportowe zachowanie Tylera Hawsa oraz ukaranie ławki rezerwowych przewinieniem technicznym, Czarni wykonywali rzuty wolne. Wykorzystali je i odjechali Rottweilerom na 31:23.

Wydawało się, że ta przewaga zacznie rosnąć, jednak Anwil odpowiedział serią punktową Kamila Łączyńskiego i Josipa Sobina, doprowadzając po dwudziestu minutach gry do remisu 35:35. Trzecią kwartę lepiej zaczął Anwil, który objął prowadzenie 40:37, ale punkty w trzech akcjach z rzędu Grzegorza Surmacza dały prowadzenie Czarnym. W tym momencie wydawało się, że słupszczanie przejmą inicjatywę. Jednak włocławianie zachowali zimną krew i skutecznie reagowali na ataki słupszczan doprowadzając do remisu 43:43. Po trzydziestu minutach wynik 53:51 dla „Czarnych Panter” mówił sam za siebie. Była to wielka walka i wielkie nerwy, ale najważniejsza miała być czwarta odsłona tego meczu.

Przez ostatnie dziesięć minut w Hali Gryfia oglądaliśmy prawdziwy horror. Na niecałe siedem minut przed końcem spotkania, po trójce Anthony Goodsa oraz punktach Davida Kravisha, czteropunktowe prowadzenie 68:64 było po stronie gospodarzy. Wydawało się, że przy ogromnym dopingu słupskich kibiców prowadzenie dowiozą do końca. Kluczowy moment meczu rozpoczął się na 40 sekund przed końcem. Przy stanie 68:66 dla Czarnych Nemanja Jaramaz swojego rzutu nie trafił, ale we właściwym miejscu znalazł się Josip Sobin, który posłał ją do Jamesa Washingtona, ten znalazł w rogu niepilnowanego Kamila Łączyńskiego, który skutecznie przymierzył za trzy dając prowadzenie 69:68 Rottweilerom. W odpowiedzi słupszczanie mieli piłkę na zwycięstwo. Rzut i dwie dobitki Chavaughna Lewisa okazały się nieskuteczne. Wynik meczu 71:68 z linii rzutów wolnych ustalił Nemanja Jaramaz.

Na konferencji pomeczowej trener Anwilu Włocławek Igor Milicic oraz rozgrywający Nemanja Jaramaz podsumowali mecz. Według trenera było to spotkanie walki. O ile pochwalił obronę swojej drużyny, o tyle stwierdził, że w ataku może ona grać znacznie lepiej. Wprawdzie wynik tego meczu jeszcze o niczym nie rozstrzyga, ale zwycięstwo cieszy. Nemanja Jaramaz dodał, że zadowolony jest z drużyny, której udało się zniwelować kilka razy przewagę punktową Czarnych i wygrać. Teraz czekają na kolejny mecz.

Trener gospodarzy na konferencję przyszedł bardzo zdenerwowany. Niewiele miał do powiedzenia. Na dodatek w dziwny sposób potraktował dziennikarza Radia Koszalin i wszystkich obecnych na konferencji. Roberts Stelmahers stwierdził tylko, że nie da się wygrać meczu z dwudziestoma stratami własnym i tyle ma do powiedzenia o dzisiejszym meczu. Anthony Goods podzielił zdanie trenera. Na pytanie, czy trener nie ma do zakomunikowania kibicom czegoś optymistycznego, ten odpowiedział pytaniem:

Czy jeżeli powiedziałem, że chcemy wygrać następny mecz, to nie było optymistyczne? Za mało optymizmu?

Ale to nie było przetłumaczone.

A to już nie mój problem, tylko jego – powiedział R. Stelmahers wskazując na tłumacza i z braku innych pytań opuścił salę.

Dzisiejszy czwarty mecz, w najgłośniejszej w Polsce hali, da nam odpowiedź czy Rottweilery wytrzymają magiczny doping słupskiej widowni. Czarne Pantery zaś walczyć będą o wyrównanie rywalizacji i rozegranie piątego meczu we Włocławku.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.