K6 INFO – LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONU SŁUPSKIEGO

Gra pozorów?

0

Obowiązkiem samorządu jest zaspokajanie zbiorowych potrzeb mieszkańców, a takimi bez wątpienia są potrzeby związane z infrastrukturą uliczną. Jednak w życiu odległość pomiędzy teorią a praktyką wydaje się nierzadko bezkresna.

Do mało optymistycznych konstatacji dochodzą mieszkańcy dzielnicy Zachód, którzy w pionierskich warunkach zasiedlają ulice Kiepury, Zauchy czy Riedla. Ustawa o samorządzie gminnym definiuje obowiązki gminy wobec jej obywateli, jednak w praktyce – proza skrzeczy. W licznych pismach do zarządcy dróg i prezydenta słupszczanie zwracali się o działanie naprawcze stanu zapaści osiedlowych ulic. Zazwyczaj odsyłani byli z kwitkiem, co w języku samorządowych dyplomatów wiązało się z argumentem pustej kasy. Pionierzy zaopatrzyli się więc latarki i gumowe buty, aby poruszać się w dzielnicy Zachód. Rok 2018 przyniósł jednak pewne zmiany.

Jak informuje Robert Linkiewicz, dyrektor Wydziału Polityki Transportowej UM w Słupsku, w bieżącym roku przewidziane zostały środki dla Zarządu Infrastruktury Miejskiej na wykonanie projektów technicznych dróg wewnętrznych pomiędzy ulicami Legionów Polskich a Banacha. Na to zadanie miasto wyda 50 tysięcy złotych.

Są to drogi gruntowe w stanie złym i bardzo złym. Najpierw trzeba wykonać projekty, natomiast w przyszłym roku w ramach wieloletniego programu inwestycyjnego są zapisane środki – na razie milion złotych – na przystąpienie do realizacji tych prac – mówi dyrektor Linkiewicz. – Z tego, co wiem, na dzień dzisiejszy Zarząd Infrastruktury Miejskiej rozpatruje możliwości, aby prace przyspieszyć, czyli aby część tych środków z 2019 przesunąć na rok bieżący, ale w związku z ogromem inwestycji, które właśnie ruszają, jest rozpatrywane, czy fizycznie będzie to możliwe do wykonania.

Dodatkowo, o co wnosili mieszkańcy, od 26 stycznia wdrożony został projekt zmiany organizacji ruchu na ulicy Kiepury i Riedla. Pojawiły się tabliczki, które zakazują transportu ciężkiego sprzętu. Wszystko po to, aby ułatwić życie mieszkających tam słupszczan, których ulice rozjeżdżane są przez maszyny deweloperów, budujących w sąsiedztwie domy mieszkalne.

Dotychczas to były pola uprawne – mówi Robert Linkiewicz z UM w Słupsku – żadnej nawierzchni wzmocnionej nie było. Samochody deweloperów, dużych przedsiębiorców, którzy tam budują, rozjeżdżały wewnętrzne uliczki. Chcemy ten ruch wyeliminować, aby duże samochody korzystały z utwardzonych dróg płytowych – Banacha czy Legionów.

Powiało optymizmem. Niestety na krótko, bo sytuacja już po kilku dniach wróciła do dawnej normy. Od momentu postawienia przez miasto znaków zakazujących poruszania się ciężkich maszyn budowlanych mieszkaniec ulicy Kiepury zarejestrował widok, który potem miał się tylko powtarzać: kilka gruszek betoniarek, jedna za drugą, znów operowały na wewnętrznych drogach.

W tej sprawie mieszkańcy domostw przy Kiepury skierowali pismo do Zarządu Infrastruktury Miejskiej. Zapytali o celowość postawienia znaków zakazu ruchu, skoro ten nadal jest prowadzony. Co mogli usłyszeć w odpowiedzi?

Zastopujemy prace ciężkiego sprzętu, deweloper nie rozpocznie budowy następnych domów, które najprawdopodobniej ma już sprzedane albo będzie chciał je sprzedać. I kolejni mieszkańcy nie będą mogli przeprowadzić się i zameldować. Dlatego cały czas prosimy o jedno: chwileczkę cierpliwości. Postaramy się utrzymać drogę w miarę przyzwoitym stanie do czasu położenia płyt. Czy to będzie w tym roku? Jeśli dostaniemy środki… – mówi Jarosław Borecki, dyrektor Zarządu Infrastruktury Miejskiej w Słupsku.

Sytuacja na razie wydaje się więc patowa, jednak zapowiedź zarządcy terenu daje pewną nadzieję na poprawę stanu infrastruktury Kiepury i innych ulic dzielnicy Zachód. Mieszkańcom pozostaje wykrzesać dawkę trudnego optymizmu, chociaż wsparcie nadal deklarują ratuszowi urzędnicy.

Wiem, że były pisma mieszkańców do ZIM-u, że trafiały one także do prezydenta. Prezydent po tych pismach już najprawdopodobniej rozmawiał z dyrektorem Zarządu Infrastruktury Miejskiej. Obecnie trwają prace nad wydzieleniem niektórych działek, dróg wewnętrznych, które nie są zaliczane do kategorii dróg publicznych. Kwestie formalne już są uregulowywane, natomiast nie ma co ukrywać, że właścicielem tych nieruchomości jest miasto, a prezydent wyznacza ich zarządcę. W wypadku tych konkretnych dróg jest to ZIM. Wszelkie uwagi należy kierować do niego, ewentualnie do wiadomości prezydenta miasta – informuje dyrektor wydziału polityki transportowej.

Zarząd Infrastruktury Miejskiej w grudniu ubiegłego roku odmówił przyjęcia pod stały zarząd ulicy Kiepury ze względu na brak pieniędzy. Teraz, co prawda, nie odmawia wsparcia mieszkańcom, ale głosem pragmatyków nie szafuje deklaracjami.

Pisanie z wiadomością do prezydenta jest akurat dodatkiem. Jeżeli nie będziemy mieli środków, to nic nie da – mówi Jarosław Borecki, dyrektor miejskiej spółki. – Mogę zrozumieć rozgoryczenie mieszkańców, ale takich ulic jak Kiepury jest w mieście wiele. Radni chodzą za tym, my też chcemy uniknąć takich telefonów. Dlatego prosimy o jeszcze chwilę cierpliwości. Jeżeli uda się zrealizować, co planujemy w tym roku, to mieszkańcy powinni być zadowoleni – ocenia dyrektor Borecki.

Czy droga mieszkańców, wydeptywana na co dzień nie tylko do drzwi własnych, ale i drzwi ratuszowych urzędników, okaże się na koniec drogą per aspera ad astra, czas pokaże. W rzeczywistej topografii nie od dziś wiadomo jednak, że lepsza jest droga bez drogowskazów niż drogowskazy bez dróg.

(jwb)

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.