K6 INFO – LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONU SŁUPSKIEGO

Apteka w ogrodzie

0

Kocimiętka na bezsenność i trawienie, jaskółcze ziele do przyżegania brodawek, czosnek niedźwiedzi dla cukrzyków i nadciśnieniowców. Do ogrodu z ponad setką roślin leczniczych zapraszają etnografowie Muzeum Kultury Ludowej Pomorza w Swołowie.

Ogród „Rezerwat” powstały w zagrodzie nr 15 Muzeum Kultury Ludowej Pomorza w Swołowie jest efektem pracy etnografa Mikołaja Radomskiego i osób zaangażowanych w jego projekt. Badania dotyczyły upraw i zastosowania roślin leczniczych w kontekście etnobotaniki miejskiej, co oznaczało wejście do tysięcy ogródków działkowych zlokalizowanych w Słupsku i Ustce. Rodowianie to członkowie Rodzinnych Ogródków Działkowych, łączy ich silna potrzeba produkcji zdrowej i naturalnej żywności. Skoro zdrowej, nie może zabraknąć ziół i roślin leczniczych. Po identyfikacji i inwentaryzacji powstał spis 111 takich gatunków, z których znakomita część znalazła się w swołowskim „Rezerwacie”. Kiedy można powiedzieć, że rośliny leczą?

Leczą, kiedy chcemy, aby nas leczyły – mówi Mikołaj Radomski, autor książki „Grunt to zdrowie”. – Na zagadnienie ziołolecznictwa i medycyny ludowej można spojrzeć z dwóch perspektyw. Pierwsza to perspektywa nauk przyrodniczych, perspektywa biomedyczna, w której istotny jest skutek i substancje zawarte w roślinie. Ocenia się tę roślinę i jej właściwości lecznicze na podstawie zawartych środków, które w świetle nauki biomedycznej wpływają na nasz organizm. Jest jeszcze drugie spojrzenie, z perspektywy antropologii medycznej, i ono jest zupełnie inne. Tutaj każde zastosowanie rośliny traktujemy jako racjonalne, jeżeli z punktu widzenia osoby, która je stosuje, będzie przynosiło efekty lecznicze.

Roślin, które są do końca przebadane i znane jest ich pełne działanie lecznicze, jest niewiele. Dużo większą rodzinę stanowią rośliny, co do których sami mamy przekonanie o ich pożytku, bez nacisku na skuteczność biomedyczną. Wśród gatunków uznawanych przez działkowców za lecznicze znalazły się rośliny dość pospolite, których działanie potwierdziła nauka, np. bluszcz, babki lancetowate, podagrycznik, mięta pieprzowa czy pokrzywa, ale są też w ogrodzie rośliny bardzo egzotyczne, będące przykładem nowych trendów w ziołolecznictwie.

To pokazuje, że ziołolecznictwo to nie jest jakaś marna, stara tradycja, ale że jest to wiedza, która cały czas żyje, która jest wzbogacana, pewne rośliny są zapominane, przychodzą nowe. Mamy np. Acmellę brasiliensis, ciekawą roślinkę, tzw. botoks ziołowy, roślinę od bólu zęba, mamy słodkie ziele azteckie, roślinę z Ameryki Środkowej i Południowej, mamy herbatę chińską, która również została na jednej z działek odnaleziona. W Niemczech liście herbaty można kupić w aptece. Lekospis, który funkcjonuje w konkretnym kraju bądź grupie, nazywa się farmakopeą i w naszej farmakopei herbata nie jest traktowana jako lecznicza, natomiast w niemieckiej czy austriackiej takim środkiem roślinnym jest.

Zdarzają się też działkowcy, którzy próbują bardziej wyrafinowanych sposobów pozyskania leczniczych właściwości roślin, w tym różnego rodzaju maści – np. nagietkowej na bazie oliwy lub smalcu, polecanej na zmiany skórne, zranienia, oparzenia czy bolące stawy.

Jest to rzadka praktyka i takich osób wyspecjalizowanych, ekspertów w tej dziedzinie udało nam się spotkać tylu, że policzyć by ich można na palcach dwóch rąk. Jednak większość roślin stosowana jest w technice per se, w literaturze nazywanej „prosto z pnia”, czyli stosowane są nieprzetworzone, np. liść babki jako okład bądź też od razu spożywane, jak nasiona wiesiołka – bez przetwarzania na olej. Cebula trównież jest świetnym lekarstwem na wiele schorzeń, czosnek, żucie jego ząbków to także jedna z technik lekarskich, bardzo stara w naszej kulturze ludowej – mówi Mikołaj Radomski.

Zaglądając do „Rezerwatu” stylizowanego na typowy rodzinny ogród działkowy, z paletą atrybutów – narzędziami do pracy, rowerem, z którym tradycyjnie działkowiec się kojarzy, nasuwa się pytanie o sposób komponowania sąsiedztwa roślin. Czy pod tym kątem ogród był specjalnie aranżowany?

Początkowo staraliśmy się zwracać na to uwagę, bo wydawało nam się, że to bardzo istotne przy aranżacji działki i jej uprawie. Zresztą w wielu książkach poświęconych ogródkom działkowym takie porady istnieją. Ale powiem państwu – mówi etnograf Mikołaj Radomski – że praktyka życia codziennego odsłoniła zupełnie co innego. Moje wizyty w ogródkach działkowych w rejonie Słupska i Ustki pokazały, że nie ma reguł co do tego, które rośliny się lubią, a które nie lubią. A tam, gdzie najwięcej ziół, najpiękniejsze działki to te, które inni działkowcy traktują jako zachwaszczone, które często nie mają nawet furtki. Są jeszcze prowadzone przez osoby w dosyć podeszłym wieku ogródki działkowe, które z zewnątrz wyglądają jak zarośnięte krzakami, ale kiedy wejdzie się do nich i porozmawia z działkowcami, to okazuje się, że każda roślinka jest znana i każda jest wykorzystywana.

Otwarcie „Rezerwatu” było okazją do spotkania z osobami, które przyczyniły się do realizacji projektu. Wśród gości pojawili się działkowcy, którzy na co dzień zapraszali badaczy do swoich ogrodów, dzieląc się wiedzą i doświadczeniem. W opracowaniu spisu roślin leczniczych konsultacji botanicznych udzielał profesor Akademii Pomorskiej w Słupsku Zbigniew Sobisz. Projekt dofinansowany został ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. (jwb)

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.