K6 INFO – LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONU SŁUPSKIEGO

Niszczejąca bursa

0

Stowarzyszenie „Nasz Słupsk” zarzuca władzom miejskim doprowadzenie do dewastacji dawnej bursy dla sportowców przy ulicy Madalińskiego. Działacze w tej sprawie złożyli skargę do wojewody pomorskiego.

Działanie na szkodę mienia komunalnego i nieumiejętne gospodarowanie zarządzaną nieruchomością – takie oskarżenia pod adresem władz miasta kieruje Stowarzyszenie „Nasz Słupsk”. Powodem zarzutów jest dawna bursa znajdująca się obok stadionu 650-lecia. Obiekt od lat pozostawiony jest bez opieki, a brak ochrony i zabezpieczania tylko przyciąga złomiarzy i bezdomnych, którzy dopełniają działa zniszczenia.

To, co czego doprowadził prezydent miasta w ostatnich latach, jest po prostu karygodne – mówi Aleksander Jacek, prezes Stowarzyszenia „Nasz Słupsk”. – Jest to z pewnością naruszenie ustawy o gospodarce komunalnej i ustawy o samorządzie. Wielokrotnie sygnalizowaliśmy zarządowi miasta, co dzieje się w tym budynku, ale nie było z jego strony żadnej reakcji, dlatego jedynym wyjściem było zwrócenie się do wojewody jako organu nadrzędnego, żeby zainteresował się tą sprawą.

Aleksander Jacek podkreśla, że niszczejący budynek znajduje się w kompleksie sportowym, zarządzanym przez słupski SOSiR, jednostkę budżetową. Tak więc do dewastacji mienia, kradzieży materiałów dochodzi niemal pod okiem urzędników, którzy swoje biura mają zlokalizowane kilkanaście metrów dalej. W tym zapomnianym przez władze miejscu zbiera się młodzież, koczują w nim także bezdomni, dlatego prędzej czy później – mówi prezes stowarzyszenia – może dojść do nieszczęśliwego wypadku. Murszejący obiekt stanowi też niechlubną wizytówkę miasta dla sportowców, którzy na zawody do Słupska przyjeżdżają z całej Polski.

Miasto nie posiada funduszy na remont budynku, a jego wartość sukcesywnie spada. Świadczą o tym ceny proponowane w przetargach na kupno tej nieruchomości. Wiceprezydent Marek Biernacki przyznaje, że stan techniczny i wizualny dawnego schroniska dla sportowców jest dramatyczny i nie ma wielkiej wartości jako budynek, co wykazała ostatnia wycena rzeczoznawcy. Dotąd trzykrotnie miasto starało się sprzedać obiekt. Pierwszy raz za kwotę 780 tysięcy złotych, drugi – 460 tysięcy, a ostatnio za 288 tysięcy złotych. Kolejny przetarg odbędzie się 21 listopada bieżącego roku. Cena wyjściowa nieruchomości wynosi 290 tysięcy złotych.

Obiekt na stałe opuszczony jest od 2010 roku. Wcześniej przejściowo użytkowany był przez różne firmy do celów gospodarczych. Od tego czasu władze nie mają pomysłu, jak dalej nim zarządzać. Aleksander Jacek sugeruje, że zamiast pompować pieniądze w kolejne inwestycje, sternicy Słupska bardziej mogliby zainteresować się tym, co już istnieje.

Miasto generalnie nie ma pomysłu, co robić z obiektami, które ma. Jedyne pomysły w ostatnim czasie dotyczyły tego, jak wydatkować pieniądze na nowe inwestycje, a trzeba się zastanowić, po co wydawać miliony na nowe, skoro nie potrafimy zarządzać posiadanym już majątkiem – podkreśla prezes „Naszego Słupska”.

W ciągu roku obiekt stracił na wartości prawie pół miliona złotych. Jeżeli w nowym konkursie znowu nie pojawią się chętni na nabycie dawnej bursy, to po raz kolejny dojdzie do obniżenia ceny budynku.

(opr. jwb)

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.