K6 INFO – LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONU SŁUPSKIEGO

Zakazy i nakazy

0

Jak już informowaliśmy, 103 mieszkańców ulic Cisowej i Jodłowej zaprotestowało pisemnie przeciwko ustawieniu przez władze miasta 11 znaków zakazu zatrzymywania na ich ulicach. We wtorkowy poranek spotkali się w tej sprawie z wiceprezydentem Markiem Biernackim, ale nie uzyskali niczego konkretnego.

Na spotkaniu z mieszkańcami dwóch ulic słupskiego Osiedla Akademickiego wiceprezydent Marek Biernacki pojawił się w towarzystwie dyrektora wydziału polityki transportowej Roberta Linkiewicza i miejskiej inżynier ruchu Magdaleny Mirończuk. Reprezentacja protestujących mieszkańców, których wspierał były prezydent miasta, a obecnie radny Jerzy Mazurek, prosiła o personalne wskazanie osoby, na której wniosek ustawiono na ich ulicach sporne znaki drogowe. Urzędnicy stwierdzili jednak, że w tej chwili nie potrafią tego zrobić, a w ogóle to wniosek został złożony w styczniu i dlatego trudno jest teraz ustalić, czy było to w trakcie planowego przyjmowania interesantów przez władze miasta czy też wniosek został złożony indywidualnie. Mieszkańcy zarzucili kierownictwu miasta fakt respektowania żądań jednego wnioskodawcy i odrzucenie protestu 103 mieszkańców. Twierdzili, że wielu z nich prowadzi w swoich domach działalność gospodarczą, a zakazy parkowania uniemożliwiają ich zmotoryzowanym klientom dotarcie do nich. Urzędnicy tymczasem cały czas twierdzili, że znaki te zostały ustawione w trosce o bezpieczeństwo na tych ulicach.

Karolina Van Beek, od 1989 roku mieszkanka ulicy Cisowej, zapytała wprost wiceprezydenta Marka Biernackiego, jak rozumie dobro mieszkańców osiedla domków jednorodzinnych, których magistrat uszczęśliwił znakami drogowymi, zakazującymi postoju na ich uliczkach. I o czyje tak naprawdę bezpieczeństwo władze miasta w tym wypadku zadbały. W odpowiedzi wiceprezydent podkreślił, że ratusz wystąpił w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców m.in. ulicy Cisowej, uczestników ruchu wyjeżdżających z poprzecznych z ograniczeniem widoczności. A także służb miejskich, które w tym obszarze nie mają łatwego pola manewru. Tymczasem w opinii słupszczan uczestniczących w spotkaniu służby komunalne poza zimą prawie w ogóle nie pojawiają się na ich ulicach. Marek Biernacki obiecał jednak, że sprawie przyjrzy się raz jeszcze i do końca czerwca mieszkańcy otrzymają odpowiedź na swoją petycję.

Z kolei radny Jerzy Mazurek wytknął wiceprezydentowi Biernackiemu fakt, że ratuszowi brakuje dobrej woli w stosunku do protestujących mieszkańców. Oni sami natomiast twierdzą, że znaki te ustawiono konkretnie pod jedną osobę, która swoim autobusem akurat tą osiedlową uliczką dowozi grupę pracowników z ul. Gdyńskiej do zakładu pracy w Głobinie. Urzędnicy zaprzeczają jednak tym twierdzeniom, chociaż jednocześnie nie potrafią wskazać konkretnego wniosku w tej sprawie, co również podkreślił radny Jerzy Mazurek.

Wspomniane znaki zakazu zatrzymywania wstawiono w lutym br. na całej długości ulic Cisowej i Jodłowej. Innych, podobnych osiedlowych ulic, nie ruszano. Na protest ratusz odpowiedział tylko jednej rodzinie zalecając na końcu, by podzielili się uzyskaną wiedzą o odrzuceniu skargi z resztą protestujących mimo tego, że wszyscy, którzy się podpisali zamieścili w piśmie swoje adresy.

(opr. jwb)

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.