K6 INFO – LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONU SŁUPSKIEGO

Rekordowa pierwsza pomoc

0

W Słupsku odbyła się próba bicia rekordu w jednoczesnym wykonywaniu resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Akcję organizuje Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy wspólnie z harcerzami.

Już drugi raz w Słupsku podejmowana była próba bicia rekordu Polski w jednoczesnym wykonywaniu resuscytacji krążeniowo-oddechowej. W ramach akcji „Słupsk uczy ratować życie” harcerze razem z wolontariuszami Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy promowali edukację w zakresie udzielania pierwszej pomocy. Bicie rekordu to świetna zabawa, ale najważniejszym celem była nauka resuscytacji.

Na początku oczywiście mamy osobnego fantoma szkoleniowego, na którym mój kolega Kuba pokazuje, w jaki sposób wykonujemy cały zabieg, tę resuscytację krążeniowo-oddechową. Każdy sobie poradzi, ale jest pewien mankament. Według nas do tych działań może przystąpić osoba w wieku od czwartej klasy podstawówki, ponieważ młodszych RKO się nie uczy. Jest ryzyko, że będą potem to ćwiczyć na bracie albo kimś innym, a nie chcemy doprowadzić do tragedii, o tym też trzeba myśleć – mówi Dominik Gołembowski, organizator wydarzenia. – Dlatego czwarta klasa podstawówki i wyżej. Każdy może i nauczy się u nas, jeśli jeszcze tego nie potrafi.

Każdy z uczestników akcji musiał wykonać dwa pełne cykle resuscytacji po 30 uciśnięć klatki piersiowej i dwa wdechy. Dzięki udziałowi zaprzyjaźnionych ekip ratowniczych i pracowników Akademii Pomorskiej udało się przygotować sześć fantomów, z pomocą których bito rekord. Praktyka jest bardzo ważna, bo jak przekonują ratownicy medyczni, wiele osób, choć zna podstawy udzielania pierwszej pomocy, pod wpływem stresu boi się podejmowania jakichkolwiek działań. Ćwiczenia dają pewność siebie, a ponadto utrwalają wiedzę i umiejętności. Kilkominutowe szkolenie przeprowadzone podczas z akcji z nowicjusza nie zrobi specjalisty, ale zawsze to dobry początek.

Bardzo trudno jest nauczyć się w tak krótkim czasie pierwszej pomocy, zwłaszcza schematów, które mimo że bardzo proste, to trzeba je kilkakrotnie przećwiczyć i dalej ćwiczyć je systematycznie. Nasze badania pokazują, że średnio po trzech – czterech miesiącach, nawet po zaawansowanym przeszkoleniu z zakresu pierwszej pomocy taka wiedza stopniowo zanika. Tak więc warto systematycznie wdrażać to, zwłaszcza u młodzieży, u której łatwiej wykształcić pewne odruchy. Nauczanie pierwszej pomocy – jak najbardziej i jak najczęściej – mówi Stanisław Szarek, ratownik, wykładowca Akademii Pomorskiej w Słupsku.

Jednocześnie ratownicy przekonują, że lepiej przeprowadzić resuscytację niezgodnie ze sztuką, niż nie udzielić pomocy w ogóle.

Jakiekolwiek, nawet nieumiejętne uciskanie klatki piersiowej, chociaż trochę człowiekowi pomoże. Trudno wymagać od osoby, która nigdy nie miała styczności z człowiekiem potrzebującym pomocy, żeby wiedziała, jak to zrobić. Dyspozytorzy zawsze instruują w trakcie udzielania pomocy, starają się, aby mimo wszystko było to zrobione umiejętnie. Tak więc, jeśli ktoś dzwoni na 112, dyspozytor zawsze instruuje, jak to wykonać. I mamy nadzieję, że te osoby robią to prawidłowo, aczkolwiek zdajemy sobie sprawę, że to udzielanie pierwszej pomocy może być nieprawidłowe. Mimo wszystko jednak ktoś jej udziela, ktoś zadzwonił na 112, to jest najważniejsze – mówi ratownik Stanisław Szarek.

Po zebraniu wyników z wszystkich miast, które przyłączyły się do akcji okazało się, że bicie rekordu zakończyło się sukcesem. W całej Polce w jednoczesnym wykonywaniu resuscytacji krążeniowo-oddechowej wzięło udział blisko 145 tysięcy osób. W zeszłym roku było ponad 116 tysięcy uczestników. (opr. jwb)

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.