K6 INFO – LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONU SŁUPSKIEGO

Marcin Meller w Słupsku

0

We wtorek, 7 czerwca, na skwerze im. Krzysztofa Komedy przed Miejską Biblioteką Publiczną w Słupsku odbyło się spotkanie autorskie z Marcinem Mellerem. Znany dziennikarz, pisarz i prezenter telewizyjny opowiedział o swojej najnowszej książce, zatytułowanej „Czerwona ziemia”.

Zeszłotygodniowe spotkanie autorskie z Marcinem Mellerem, znanym dziennikarzem, prezenterem telewizyjnym, podróżnikiem i pisarzem odbyło się na skwerze im. Krzysztofa Komedy przed Miejską Biblioteką Publiczną w Słupsku. Możliwość bezpośredniego kontaktu ze znaną z telewizji ogólnokrajowej osobą przyciągnęła sporą grupę słupszczan. Powodem spotkania była wydana przez niego książka „Czerwona ziemia”, która 1 czerwca pojawiła się w księgarniach. Jest to debiutancka powieść dziennikarza, utrzymana w klimacie thrillera, którego akcja rozgrywa się w Afryce. Wcześniej w bibliotece odbyło się specjalne spotkanie dla dziennikarzy, podczas którego autor opowiadał o tym, jak powstawała powieść. Zdradził też, że ma pomysł na następną książkę.

Akcja dzieje się w styczniu 2020 roku i 1996 roku – opowiada Marcin Meller. – W styczniu 2020 roku bohater książki, dziennikarz Wiktor Tilszer leci do Afryki szukać swego zaginionego syna. Ja poleciałem w styczniu 2020 roku, żeby zrobić tak zwaną dokumentację, żeby zobaczyć to, co dam swojemu bohaterowi. To był taki zabieg, ponieważ mój bohater wraca do Afryki, do Ugandy, gdzie mieszkał 24 lata wcześniej. Ja też w tym czasie mieszkałem w Ugandzie. Wykorzystałem swoje różne doświadczenia życiowe. Mam pomysł na druga książkę. Nie będzie to żaden ciąg dalszy. Czekałem na to, jak zostanie odebrana ta. Przyjąłem takie założenie. Jak będzie źle, dam sobie spokój. Nie ma co się kopać z koniem. To znaczy, że ludziom się nie podoba, a ja chcę pisać dla ludzi. Ale jest dobrze, więc w wakacje zajmę się dziećmi. Teraz jeżdżę po Polsce, wakacje z dziećmi, a 1 września one idą do szkoły, a ja siadam do komputera. Mam pomysł w głowie i piszę.

Zgromadzeni przed biblioteką mogli dowiedzieć się o odmienności kulturowej Afryki i jej krwawej, pełnej bestialstwa historii, zawartej w powieści. Uczestników spotkania ciekawiło m.in., czy książka powstała dzięki okresowi dwuletniej pandemii, kiedy było więcej czasu na pisanie. Jak przyznał autor, mając dwoje dzieci w wieku szkolnym, które w tym czasie odbywały naukę zdalną, było to bardzo utrudnione. Marcin Meller zdradził również, ile z jego życia prywatnego ma bohater powieści, przemierzający Afrykę, Wiktor Tilszer.

Wykorzystałem mnóstwo wątków autobiograficznych – mówi Marcin Meller. – Nie mniej Wiktor Tilszer nie jest mną, a ta powieść jest fikcją. Zwłaszcza, że w tym roku 1996 wiele wydarzeń, które tam się dzieją widziałem, brałem w nich udział, ale są one przetworzone. To to, żeby to była powieść, powieść sensacyjno-przygodowa, są zmienieni bohaterowie, chociaż niektóre sceny są kopiuj-wklej. Tam wpleciony jest wątek spotkania bohatera z Ryszardem Kapuścińskim i to mój przypadek, który dałem w prezencie mojemu bohaterowi książkowemu. Jest tam historia, kiedy bohaterowie są w trakcie bombardowania w południowym Sudanie. I to samo. Ale jest parę wątków, które są zupełnie wymyślone, wykreowane i to jest już tylko moja fantazja.

To nie pierwsza publikacja książkowa znanego dziennikarza. Wcześniej wydał zbiory reportaży i felietonów. W 2011 roku razem z żoną Anną Dziewit-Meller wydał bestsellerowe „Gaumardżos! Opowieści z Gruzji”, które łączy w sobie elementy przewodnika, autobiografii i wspomnień. Spotkanie zakończyło się po półtorej godzinie. Chętni mogli zakupić książkę oraz ustawić się w kolejce po autograf, dedykację i wspólne zdjęcie z autorem. (opr. rkh)

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.