K6 INFO – LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONU SŁUPSKIEGO

Samolotami i szybowcami

0

Aeroklub w Krępie Słupskiej swoimi samolotami i szybowcami przyciąga spragnionych podniebnych szaleństw. Kierownictwo snuje plany rozwoju aeroklubu jak i również turystyki powietrznej w regionie, ale już i dziś na podsłupskim lotnisku członkowie stowarzyszenia zarażają pasją do tego sportu.

Aeroklub Słupski jest stowarzyszeniem o wieloletniej historii i tradycji. Lotnisko w Krępie Słupskiej to miejsce znane fanom podniebnych przygód, jednak na mapie turystycznej Słupska wciąż jeszcze nie zapisało się ono w szerszej świadomości. Sytuacja ta może się zmienić, ponieważ kierownictwo aeroklubu snuje plany rozwoju i stara się zarazić pasją jak najszerszą grupę osób. Głównymi atrakcjami, jakie oferuje aeroklub, są przeloty samolotami czy też szybowcami. Lot szybowcem jest o tyle niespotykany, iż żadna z tych maszyn nie posiada silnika, a pęd startowy nadaje im wyłącznie naciągnięta lina. Szybowanie możliwe jest między innymi dzięki bardzo lekkiej konstrukcji i dłuższym niż w samolotach skrzydłom.

– Szybowiec charakteryzuje się tym, że jest statkiem powietrznym bez napędu. Startuje za pomocą wyciągarki, co mieliśmy okazję tu zobaczyć, ale może też startować za samolotem. Co to daje? Na pewno większą wysokość – mówi Piotr Kowalczuk, Aeroklubu Słupskiego. – Wyciągarka wyciąga szybowiec na około 300-400 metrów, natomiast samolotem możemy go wyholować dużo wyżej, dzięki czemu szybowiec może sprawniej wlatywać w kominy termiczne. Jest to ciepłe powietrze, które odrywa się od ziemi i tak jak ptaki, szybowiec krążąc w tym kominie, winduje się do góry, więc tak naprawdę na dobrą sprawę można spędzić 5-6 godzin w samolocie, który nie ma żadnego napędu, został raz wyholowany w górę, i zażywać – jak ja to nazywam – kąpieli w powietrzu, bo to latanie rzeczywiście ma wiele wspólnego z wodą, z poczuciem wolności. Tak więc można sobie żeglować takim szybowcem wysoko.

Aeroklub planuje zakupić właśnie taki samolot, który mógłby holować szybowce. Nie są to jedyne plany na poszerzenie skrzydlatej floty, która obecnie znajduje się w hangarach.

– Na razie dysponujemy dwoma samolotami szkolno-treningowymi. To samolot Cessna 152 i SportStar RTC. W zeszłym roku zakupiliśmy SportStara za względu na zwiększający się popyt na ilość szkoleń samolotowych, bo w tym momencie mówimy o sekcji samolotowej. Mamy też sekcję szybowcową, o której za chwilę – mówi Piotr Kowalczuk. – Rozwija się też bardzo sektor lotów zapoznawczych. Wychodzimy trochę z ofertą do miasta. Dla nas jest to teraz kluczem, żeby wyjść do miasta, a cały czas spotykam się – niestety – z opiniami, że ludzie nie wiedzą, że w Słupsku jest aeroklub, że można się przelecieć. Oczywiście stan ten zmieniamy cały czas, nieustannie i coraz szerzej wychodzimy z ofertą do ludzi, tak więc można przyjść do nas i rzeczywiście spróbować, posmakować, zobaczyć, czy rzeczywiście to się spodoba, czy chciałbym, chciałabym zostać pilotem w przyszłości, czy po prostu jednorazowo przelecieć się do Ustki i z powrotem – mówi szef Aeroklubu Słupskiego. – Mamy piękną linię brzegową i powiem szczerze, że nie spotkałem się jeszcze z nikim, kto wyszedłby z samolotu niezadowolony. Widoki, wrażenia, a i możliwość poprowadzenia samolotu jest u nas ciekawą opcją. Jest to lot zapoznawczy, program do tego dopuszcza, wszystkie loty są oczywiście z instruktorami. Plany na rozwój? Tak, mamy plany, chcielibyśmy pójść w kierunku samolotu czteromiejscowego, tak żeby poszerzyć naszą flotę, ale i poszerzyć możliwości, więc samolot wielozadaniowy, który przede wszystkim mógłby zabierać więcej niż jedną osobę na pokład, bo – o tym jeszcze nie wspomniałem – samoloty, które posiadamy, są dwumiejscowe, stricte sprecyzowane do szkoleń, czyli do ekonomii – samoloty te są lżejsze, mniej palą.

W lotach szybowcem z instruktorem wziąć udział może każda osoba, która ukończyła 14. rok życia. Aeroklub działa siedem dni w tygodniu, loty jednak uzależnione są od warunków pogodowych. (opr. jwb)

Skomentuj