K6 INFO – LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONU SŁUPSKIEGO

Zasłonięte znaki?

2

Słupszczanin zgłosił nam problem zasłoniętych przez korony drzew znaków drogowych na słupskim ringu. Zwraca on także uwagę na to, że przy ulicy Andersa od pół roku nie ma lustra drogowego. Sprawdziliśmy jak wygląda sytuacja i czy faktycznie istnieje zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Na problem zasłoniętych znaków przez korony drzew na odcinkach słupskiego ringu zwraca uwagę mieszkaniec Słupska. Jak przekonuje wiele znaków drogowych – w tym te informujące o przejściach dla pieszych – zasłoniętych jest przez drzewa rosnące przy jezdni, co może powodować zagrożenie w ruchu drogowym. Jak się dowiedzieliśmy ten problem zgłoszony został również do Zarządu Infrastruktury Miejskiej, który już rozpoczął prace przy wycinaniu przeszkadzających gałęzi.

To jest sprawa zgłaszana nie po raz pierwszy – informuje Tomasz Orłowski, zastępca dyrektora ZIM. – Część znaków na ringu, który jest bogato zagospodarowany zielenią przydrożną, jest czasami zasłaniana przez gałęzie tych posadzonych drzew po lewej stronie jezdni dwupasowych. Jak co roku, nasi inspektorzy z działu utrzymania dróg w tych dniach będą dokonywać sprawdzenia i wskazywać, jakie znaki są zasłonięte, widoczność których powinna zostać poprawione. Te informacje przekazane będą do naszego działu zieleni i te drzewa, których gałęzie faktycznie zasłaniają część tarczy znaków będą przycinane. Między latem a jesienią rozrost tych gałęzi powoduje, że częściowo są zasłaniane są tarcze. Nie jest to jeszcze całkowite zasłonięcie, ale już jest tak, jak być nie powinno. To zgłoszenie spowodowało, że już w tych dniach zajęliśmy się tą sprawą.

Zastępca dyrektora ZIM przy tej okazji zachęca wszystkich słupszczan do zgłaszania podobnych sytuacji. Zgłoszenia można przekazywać drogą mailową do słupskiego ZIM-u. (opr. rkh)

Dyskusja2 komentarze

  1. Dziwię się, że w mieście tej wielkości, sprawy do załatwienia od ręki lub sprawy których w ogóle nie powinno być, muszą być przedmiotem debaty publicznej. Proszę mnie źle nie zrozumieć – to bardzo dobrze że Kanał 6 porusza problem najwyraźniej nierozwiązywalny dla instytucji mających statutowy obowiązek utrzymywania infrastruktury komunikacyjnej w należytym stanie – ale przeraża mnie, że w kompaktowym z perspektywy Trójmiasta czy Krakowa mieście średniej wielkości, ma miejsce taka inercja instytucji. W mieście, które w godzinkę można rekreacyjnym tempem objechać na rowerze, gdzie w razie nieprawidłowości powinien wystarczyć jeden telefon typu: „cześć, panie Zbysiu czy Rysiu, przytnijcie krzewy na trawniku na ringu bo zaczynają przysłaniać oznakowanie, dzięki”, temat urasta do rangi problemu, wymagającego angażowania całego zhierarchizowanego aparatu zarządzania miastem i z drogą przez instytucje jakkolwiek by zabrzmiało. A może zbyt wiele instytucji zarządza Słupskiem, hmm? Może model który sprawdza się w dużych miastach, w średnim Słupsku jest zwyczajnie bezużyteczny a nawet utrudniający codzienne funkcjonowanie. Czy ten stan piętrzących się instytucji dzielących się kompetencjami w obszarach którymi mógłby kierować zespół kilku ludzi to taki keynesowski sposób na postkapitalistyczną recesję? A może to jakaś forma leczenia kompleksów mniejszego miasta przez urzędników – casus czterocyfrowych numerów bocznych autobusów miejskich w Słupsku, niczym w Poznaniu czy Warszawie gdzie kilka setek pojazdów rozlokowanych w paru zajezdniach bez usystematyzowania według typu czy modelu byłoby zagwozdką dla najlepszego nawet dyspozytora. Przecież Słupsk jeszcze dekadę lub półtorej temu, miał zgrabne trzycyfrowe, łatwe do zapamiętania w sytuacji zdarzenia numery taborowe nadawane chronologicznie jak w każdym średnim mieście w Polsce czy Europie vide Grudziądz, Schwerin, Uppsala, St. Gallen, etc, etc, etc. Tak czy inaczej, ten rozstrzał po instytucjach bez względu na motywację jest w moim przekonaniu nie tylko źródłem opóźnionej reakcji na rozrastającą się zieleń w pasie drogowym, ale też prowadzi do tak kuriozalnych sytuacji jak ze słupskimi przystankami autobusowymi – o czym pozwolę sobie napisać już przy innej okazji.

  2. Szkoda, że ZIM nie zareagował na pierwsze zgłoszenie ok. 2 tygodnie temu.
    Dopiero wysłanie maila DW mediów i gabinetu prezydentki miasta pomogło.
    Dzięki.

Skomentuj